19 września 2010

+ i -

Hiszpańskie pstrykanie zaowocowało sporą ilością kadrzyków, z których zadowolony jestem wielce. Wreszcie miałem czas na zastanowienie się nad tym co, gdzie, kiedy i po co. I to są plusy. Pamiętajmy jednak, że plusy nie mogą przesłonić minusów, bo z minusów przeważnie coś wynika. I to też jest plus.
Troszkę się zakałapućkałem...ale tak to jest gdy się chce być poetą ;]

Poniżej trzy obrazki, których zdzierżyć nie mogę... ;]


4 komentarze:

  1. barcelończycy postawili sobie w środku miasta wielki termos, londyńczycy wielki wibrator. albo odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. ten termos może w ścisłym centrum to nie był ale rzeczywiście widać go zewsząd. a specjalnie piekny nie jest. może wyjściem z sytuacji byłoby budowanie kościołów, zamków i kamienic wysokościowo dorównujących drapaczom chmur.

    OdpowiedzUsuń