12 sierpnia 2010

HEJ MISTER DIDŻEJ

Poznaliśmy się w naszym rodzinnym mieście Białymstoku, podczas jednej z tradycyjnych już Wigilii w klubie "Lalki" należącym do Białostockiego Teatru Lalek. Ciemna noc, mróz, szum w głowach, winko i parę słów pod knajpą...

-W sumie sympatyczna dyskusja nie?
-Bywały gorsze...
-Problem w tym, że już raczej nie pogadamy, bo przenoszę się do Wrocławia w poszukiwaniu chleba
-Tak? To ciekawe, bo ja przenoszę się z Poznania do Wrocławia na studia...;]

I co dalej? A to dalej, że pękło 10 latek i tyle tego, że za dużo by o tym gadać ;]
pzdr Siwy




















5 komentarzy:

  1. otóż to. pzdr sok.

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze jest wyhodowac znakomitego kumpla

    OdpowiedzUsuń
  3. ano. z takim to nawet milczeć można i fajnie jest.

    OdpowiedzUsuń
  4. zatem jest kogo pozazdrościć.

    sto lat!

    OdpowiedzUsuń